Stoimy u progu historycznych zmian, które na zawsze odmienią oblicze naszej dzielnicy i zakładu. Planowana przez miasto i Skarb Państwa transformacja terenów poindustrialnych nabiera tempa. Choć w mediach i komunikatach urzędników słyszymy o „nowoczesnych hubach technologicznych” i „zielonej rewitalizacji”, my – jako strona społeczna – patrzymy na ten proces przez pryzmat tysięcy ludzkich losów i miejsc pracy, które tworzyły potęgę tej dzielnicy przez dekady.
O co toczy się gra?
Zainteresowanie Gminy Miejskiej Kraków terenami należącymi do ArcelorMittal Poland (AMP) nie jest przypadkowe. Wynika ono z głębokiej restrukturyzacji sektora hutniczego, która w ostatnich latach doprowadziła do wyłączenia kluczowych instalacji: wielkiego pieca, stalowni, a także koksowni. Te decyzje koncernu uwolniły ogromne areały ziemi – mówi się o około 300 hektarach z łącznej obecnej puli 900 ha zajmowanych przez hutę (w latach świetności historycznie huta zajmowała prawie 1400 hektarów), które miasto chce przejąć, aby zapobiec ich degradacji. Mechanizm ten zakłada, że ArcelorMittal Poland przekaże na rzecz Skarbu Państwa tereny, które nie są już niezbędne do prowadzenia obecnej działalności produkcyjnej. W zamian koncern ma uzyskać pełny tytuł własności do gruntów, które obecnie wykorzystuje na zasadzie użytkowania wieczystego, a które są kluczowe dla jego funkcjonowania w części przetwórczej. Miastu zależy na uporządkowaniu skomplikowanej infrastruktury technicznej. Tereny huty są bowiem nasycone sieciami energetycznymi, transportowymi i przesyłowymi, które muszą pozostać sprawne, aby obsługiwać nadal działające instalacje produkcyjne. Miasto musi zatem działać jako koordynator, który pogodzi interesy przemysłu, nowych inwestorów oraz mieszkańców.
Dla władz Krakowa te grunty to fundament strategii „redefinicji tożsamości Nowej Huty”. Miasto, poprzez spółkę Kraków Nowa Huta Przyszłości (KNHP), planuje przekształcić te obszary w nowoczesne silniki wzrostu gospodarczego:
- w Ruszczy ma powstać Centrum Logistyczno-Przemysłowe z nowoczesnym hubem technologicznym,
- w Branicach planowany jest Park Naukowo-Technologiczny dla sektora nowoczesnych technologii i R&D
- docelowo projekt KNHP ma wygenerować nawet kilkadziesiąt tysięcy nowych miejsc pracy.
W kwietniu 2024 roku podpisano list intencyjny między miastem, wojewodą i AMP, który otwiera drogę do wymiany aktywów. Miasto chce odzyskać tereny pod inwestycje, ale stoi przed gigantycznym wyzwaniem – kosztami remediacji (oczyszczenia) gruntów, które według spekulacji mogą sięgać nawet 5 miliardów złotych. Dla nas, pracowników, ta wielka wizja nowego miasta i hubów technologicznych oznacza jednak przede wszystkim koniec pewnej epoki i ogromną niepewność co do przyszłości tradycyjnego przemysłu. A do tego dochodzi jeszcze pytanie kto będzie finansował to „czyszczenie gruntów”.
„Powolna likwidacja” czy nowa szansa?
Dla wielu pracowników związanych z krakowską hutą, obecna sytuacja to nie tylko transformacja, ale „powolna likwidacja” części produkcyjnej. Wyłączenie wielkiego pieca, stalowni, a w lipcu 2024 roku także koksowni, drastycznie zmieniło rzeczywistość zawodową ponad tysiąca naszych kolegów i koleżanek.
Dziś po prawie 5 latach jeszcze ponad 100 osób dotkniętych wygaszaniem instalacji musi mierzyć się z uciążliwymi dojazdami do oddziału w Dąbrowie Górniczej. Codzienne pokonywanie około 100 km w jedną stronę to cena, jaką pracownicy płacą za utrzymanie zatrudnienia.
Obawy o przyszłość i brak dialogu
Jako NSZZ Pracowników AMP S.A., wspólnie z innymi organizacjami związkowymi, czujemy się pomijani w dialogu z władzami miasta. Mimo że reprezentujemy interesy ok. 1700 obecnych pracowników AMP w Krakowie i pond 3 tysiące pracowników spółek hutniczych, władze Krakowa i urzędnicy często pomijają nasze postulaty dotyczące ratowania przemysłowych miejsc pracy, ograniczając merytoryczne spotkania do minimum. Niestety nasza siła negocjacyjna słabnie wraz ze spadkiem zatrudnienia – w 2004 roku w ArcelorMittal w Krakowie pracowało około 15 tys. osób, dziś to zaledwie nieco ponad 1700 osób. Ta tendencja budzi uzasadniony lęk o to, czy głos hutników będzie w ogóle słyszalny przy projektowaniu „Nowej Huty Przyszłości”.
Bariera kompetencyjna: czy odnajdziemy się w hubie?
Miasto obiecuje powstanie nowoczesnego centrum technologiczno-produkcyjnego w Ruszczy, które ma wygenerować ok. 2000 nowych miejsc pracy. Jednak jako związkowcy stawiamy pytanie: dla kogo będą te miejsca? Nowe stanowiska będą wymagały kompetencji z zakresu IT, automatyki i nowoczesnej logistyki. Bez szeroko zakrojonych, realnych programów rekwalifikacji, starsza kadra hutnicza może zostać wykluczona z tego nowego rynku pracy. Nie możemy zapominać także o pracownikach spółek hutniczych (według statystyk na jedno miejsce pracy w hutnictwie przypada 7 miejsc pracy w innych obszarach jak: transport, remonty, logistyka), których byt jest bezpośrednio zagrożony przez wygaszanie kolejnych wydziałów huty.
Co udało się wywalczyć?
Mimo trudnej sytuacji, związki zawodowe nie składają broni. Głównym celem pozostaje zabezpieczenie godnych warunków w ramach tzw. porozumień społecznych. Dzięki determinacji strony związkowej:
- wywalczone zostały gwarancje alokacji do innych wydziałów oraz programy szkoleń,
- zabezpieczyliśmy odprawy dla osób decydujących się na odejście z pracy,
- utrzymujemy specyficzne przywileje, takie jak „Mały Hutnik”, dodatki zmianowe dopłata dla osób dojeżdżających do Dąbrowy Górniczej,
- wynegocjowaliśmy wzrost płac zasadniczych w 2025 oraz w 2026 roku jako jedyni w Grupie AM oraz dodatkowe premie dla pracowników,
- utrzymujemy na wysokim poziomie sprawy socjalne dla pracowników AMP oraz spółek hutniczych.
Czego oczekujemy
Transformacja nie może odbywać się kosztem ludzi. Oczekujemy od miasta i zarządu AMP:
- realnego dialogu, w którym głos pracowników będzie traktowany na równi z interesami deweloperów i inwestorów technologicznych,
- jasności co do kosztów remediacji terenów po hutniczych, oczyszczanie gruntów nie może blokować inwestycji, które dają nam pracę,
- inwestycji w nowoczesne przetwórstwo – wspieramy modernizację ocynkowni czy budowę pieców wodorowych, bo to one gwarantują wysokopłatne miejsca pracy w przemyśle.
- realnego udziału spółek hutniczych w procesie transformacji terenów po hutniczych,
- realizacji procesu dekarbonizacji, który pomoże produkować „zieloną stal” z jednoczesnym zapewnieniem wsparcia w zakresie produkcji (ceny energii, gazu itp.).
Nowa Huta to my. Nie pozwolimy, by w imię „nowej do końca nie znanej przyszłości” zapomniano o tych, którzy budowali to miasto i jego potęgę.