Koniec pewnej epoki-listy do redakcji.

Po opublikowaniu, 15 grudnia 2020 roku, na naszej stronie internetowej www.phs.pl (rubryka aktualności) oraz w biuletynie Rady Dzielnicy XV Mistrzejowice, artykułu pt. „Likwidacja części surowcowej – koniec pewnej epoki krakowskiej huty stali”, otrzymaliśmy bardzo ciekawy e-mail od jednego z mieszkańców Nowej Huty. Dane osobowe piszącego, publikujemy za jego zgodą. Pomiędzy autorem artykułu, a czytelnikiem wywiązała się krótka polemika, której treść publikujemy poniżej. Ocenę stanowisk Stron oraz trafności diagnozy, związanej z likwidacją części surowcowej w naszej hucie oraz przyszłością polskiego hutnictwa, pozostawiamy naszym czytelnikom.

Szanowny Pan Krzysztof Bąk.

Zawsze gdy jestem w domu w Polsce mam dużo czasu , aby naczytać się i nasłuchać o tym czego nie opłaca się produkować i jakie zakłady oraz branże należy zamknąć . Ulubionym chłopcem do bicia jest branża hutnicza . Gdy już „ naładuję akumulatory ” bezsensownością produkcji stali wtedy wyjeżdżam do Niemiec gdzie pracuję albo na nowych inwestycjach w hutach albo przy remontach o charakterze modernizacyjnym linii technologicznych w przemyśle hutniczym. Po zakończeniu zadania wracam do Nowej Huty gdzie ponownie dowiaduję się jak niemądra i szkodliwa jest produkcja stali. Po czym znowu pakuję się i jadę do Niemiec do jakiejś huty. To działa w pętli. Jak to racjonalnie wytłumaczyć ? Można czytać sążniste artykuły i merytoryczne analizy. I co z tego , skoro Niemcy dalej produkują stal i liczą euro. Argumenty z Polski działają tylko w Polsce. Nad Renem nie działa logika znad Wisły, a i arytmetyka jest jakaś inna. Żeby było jasne. Oni też mają problemy. Też wchodzą w alianse z hindusami i też optymalizują zatrudnienie. Ale robią to wszystko bez wstrząsów a produkcja idzie cały czas. Ciekawym tematem jest też problem zanieczyszczeń jakie emituje hutnictwo. Zmniejszył się wolumen produkowanej stali a jednocześnie unowocześnieniu uległy wszystkie metody produkcji w całym ciągu technologicznym. A mimo to problem zanieczyszczeń jest eksploatowany tak jakby to były lata 70 – te. Co w tej sytuacji mogą powiedzieć mieszkańcy Duisburga ( 486 tysięcy mieszkańców ) gdzie pracują dwie huty TK ( ThyssenKrupp ) i HKM ( Huttenwerke KruppManesmann ) ? To tak jakby w Nowej Hucie była jednocześnie Huta Sendzimira i Huta Katowice. I to nie gdzieś na peryferiach na terenach z których wywłaszczono chłopów i zbudowano zakłady. Tylko pomiędzy osiedlami mieszkaniowymi. Czy w Duisburgu chemia procesów hutniczych jest jakaś inna ? Chemia jest taka sama tylko logika inna. Na koniec załączam zdjęcia ( ze względów technicznych i ochrony praw autorskich, nie publikujemy tych zdjęć ) z prac montażowych przy budowie instalacji filtrów w HKM . Oczywiście roboty były wykonywane przez firmę polską. Zatrudnianie firm z Polski obniża koszty i poprawia konkurencyjność niemieckiego hutnictwa. PS . Zdjęć z budowy koksowni w HKM nie robiłem, bo wtedy nie wiedziałem, że trzeba dokumentować rzeczy oczywiste .

                                                                                                                             Marek Pęczek  

Dzień dobry.

Panie Marku, dziękuję za bardzo cenne uwagi i spostrzeżenia. W 100 % zgadzam się z Panem. Nie byłem w tych hutach o których Pan pisze, ale miałem okazję, parę lat temu, odwiedzić hutę stali na terenie byłej NRD, w miejscowości takiej samej jak Nowa Huta, czyli Eisenhüttenstadt. Pokreśliłem zdanie, że huta ta jest na terenie byłej NRD, bo jest to huta stali taka jak nasza i też budowana w latach wczesnego socjalizmu, następnie sprywatyzowana i modernizowana, podobnie jak nasz zakład. Właścicielem oczywiście jest pan Mittal, który przejmował w Europie podupadające zakłady, a następnie wyciągał z nich (robi to dalej) ile się dało. Jak Pan zapewne wie Niemcy są największym producentem stali w Europie i 70 % ich stali jest wytapiane w hutach zintegrowanych (wielki piec, huta i walcownia), a pozostałe 30 procent jest wytwarzane za pomocą elektrycznej prasy stalowej. Jednak obowiązujące prawo, polityka handlowa oraz międzynarodowa ( bardzo znaczna rola tego kraju w UE i w koncernie ArcelorMittal ) Niemiec są zupełnie inne niż Polski. Z Polski nie ma również żadnego znaczącego przedstawiciela, który by reprezentował nasz kraj w zarządzie AM w Luksemburgu. Tam rządzą Niemcy, Francuzi, Hiszpanie, Holendrzy i Belgowie, stąd nasz kraj traktowany jest po macoszemu i jako tania siła robocza, w tym koncernie światowym. Zamknie się WP w Polsce, bo przecież ponad ¼ stali surowej wytwarzanej w UE jest produkowana w Niemczech i to ten kraj jest ważny dla zarządu AM.

Z kolei hutnictwo jest dla Niemiec nie tylko strategiczną gałęzią przemysłu i podstawą gospodarki, lecz również gwarantuje setki tysięcy miejsc pracy wokół tej branży. Czy u nas jest podobnie ? Oczywiście, że tak ale kto się tym w Polsce przejmuje ? Odkąd właściciel podjął decyzję o zamknięciu części surowcowej w Krakowie, nie było żadnej reakcji polskiego rządu, dlatego czarno widzę przyszłość całego polskiego hutnictwa i branż pokrewnych. Slaby do produkcji blachy w naszej hucie są importowane właśnie min. z Niemiec, bo zakład w Dąbrowie Górniczej, gdzie pracują dwa piece, nie jest w stanie zabezpieczyć wsadu dla wszystkich hut w AMP S.A. Tylko w miesiącach grudzień 2020 i styczeń 2021 przewidziane są dostawy ponad 100 tysięcy ton slabów z tego kraju do naszej huty. Zdarzało się, że slaby docierały do nas nawet z Ameryki Południowej. Przez jaki okres czasu będzie się to panu Mittalowi opłacało ? W tej kwestii jestem niestety czarnowidzem i daję hucie w Krakowie jeszcze 3 -4 lata istnienia, a potem właściciel zwinie interes i przeniesie go do krajów, gdzie nie ma takich cen energii oraz obostrzeń ekologicznych ( Ukraina, Białoruś, Kazachstan, Turcja, Rosja itp.). Przypominam, że AMP S.A. to 70 % polskiego hutnictwa. Obudzimy się za parę lat z ręką w nocniku, bo rosyjska, chińska oraz niemiecka stal zaleje Polskę i to te kraje będą dyktować ceny. Może komuś na tym właśnie zależy ? Taki scenariusz już przerabialiśmy z rosyjskim gazem ( premier Pawlak) oraz obecnie z rosyjskim węglem. Na zakończenie chciałbym Pana prosić o wyrażenie zgody na przedruk Pana maila w biuletynie Rady Dzielnicy XV Mistrzejowice oraz w naszym biuletynie związkowym ( Kurier Aktualności ) w hucie. Byłby to swoisty głos w dyskusji osoby z zewnątrz, a jednocześnie związanej z branżą, w sprawie przyszłości polskiego hutnictwa.

Pozdrawiam serdecznie

Krzysztof Bąk

Witam !

Wiemy, że hutnictwo jest branżą skupiającą wiele dziedzin gospodarki, zatrudniającą bezpośrednio i pośrednio wieku pracowników. Polska posiada zasoby węgla koksującego i importuje dużo starych samochodów. Dzięki czemu mamy szybki obrót złomem. I mogłaby sprzedawać te surowce w postaci wyrobów rynkowych. Hutnictwo to branża państwowotwórcza. Jeśli ktoś oddaje taką branżę w obce ręce to oznacza, że nie jest zainteresowany tym państwem i nie interesuje go skuteczne rządzenie. Twierdzę, że ci którzy sprzedali hutnictwo w obce ręce nie byli zainteresowani Polską jako suwerennym państwem. W swoim artykule stawia Pan pytanie „ Czy u nas jest podobnie” ? I odpowiada Pan twierdząco. I tu jest różnica między nami. Ja na to pytanie mam odpowiedź zdecydowanie przeczącą. Najpierw trzeba zadać pytanie: Czy Polska ma istnieć jako państwo ? W przypadku Polski to pytanie wcale nie jest szokujące, bo kiedyś już nie istniała. I dopiero po pozytywnej odpowiedzi można się zastanawiać jakie dziedziny gospodarki są państwu potrzebne. W Nowej Hucie nie chodzi o inwestowanie od zera tylko o wykorzystanie tego potencjału który już jest. Drażnią mnie wszelkiego rodzaju „ głosy w dyskusji”. Walka o rynki zbytu jest bezwzględna, bezlitosna i ma więcej wspólnego ze strzelaniem, niż z gadaniem.

                                                                                                                            Marek Pęczek

Tak , może Pan wykorzystać mój tekst .

Panie Marku,

dziękuję za wyrażenie zgody. Nie mam zamiaru wykorzystywać Pana danych osobowych, typu adres, ale dziękuję i za tą informację, bo z niej dowiedziałem się, że jest Pan mieszkańcem naszej Dzielnicy Mistrzejowice. W kwestii prywatyzacji polskiego hutnictwa również się z Panem zgadzam, lecz niestety Ci którzy do tego doprowadzili ( rząd SLD) w większości już nie żyją. Co ciekawe, niektórzy umarli w bardzo dziwnych okolicznościach, bo według oficjalnych wersji popełnili samobójstwo. My, jako pracownicy, nie mieliśmy i nigdy nie będziemy mieli żadnego wpływu na to kto będzie właścicielem danej huty w Polsce. Podobnie jak Pan, zdecydowana większość hutników w Krakowie, chciałaby pracować pod zarządem państwowym, tak jak to miało miejsce do roku 2004. Do dziś większość pracowników ( średnia wieku około 50 lat) z sentymentem wspomina czasy Huty Sendzimira, a niektórzy nawet Lenina. Niestety właśnie w 2004 roku nasi „kochani” decydenci polityczni

( znowu rząd SLD) zdecydowali, że należy coś zrobić z tym podobno upadającym i przynoszącym straty, przemysłem hutniczym w Polsce. Sprywatyzowali za przysłowiową złotówkę hutę w Krakowie i kilka innych w Zagłębiu oraz na Śląsku. Po niespełna dwóch latach okazało się, że hutnictwo w rękach obcego kapitału jest kurą znoszącą złote jaja. Obiektywnie trzeba przy tym przyznać, że inwestor prywatny wyłożył grube miliardy złotych na unowocześnienie naszej huty w Krakowie, ale nie robił tego z filantropii, tylko z chęci zysku. Z tym faktem chyba się Pan zgadza ? Tyle krótkiej historii poświęconej prywatyzacji huty w Krakowie i przejdźmy do dnia dzisiejszego, bo to co było, jak mawiają nasi bracia Czesi, „se ne wrati”, a trzeba sobie zadać pytanie: co dalej z krakowską hutą ? Owszem, możemy naciskać polskie władze, by poszły w kierunku nacjonalizacji polskiego przemysłu, tak jak to robili włsnie Czesi, gdy pan Mittal wycofywał się z hutnictwa w ich kraju, ale ostateczną decyzję zawsze podejmuje rząd danego kraju. Po wypowiedzi premiera Morawieckiego z ubiegłego roku, który powiedział min. … gdybyśmy byli państwową hutą sprawa z WP w Krakowie byłaby inna, a tak on nic nie może zrobić, bo jest to firma prywatna, zrozumieliśmy, że z tej strony nie możemy liczyć na wsparcie. Nasze wiece i manifestacje, spotkania oraz rozmowy ( w tym krakowski okrągły stół ) przedłużyły tylko agonię części surowcowej krakowskiej huty o rok. Znamiennym jest przy tym fakt, że w ubiegłym roku we wrześniu, ówczesny wicepremier Gowin, zapewniał nas, iż możemy spać spokojnie, bo WP w Krakowie będzie pracował. Jeśli się ma takie zapewnienia to w przyszłość można patrzyć z optymizmem ? Okazało się, że nie i my jako związkowcy o tym wiedzieliśmy, dlatego do końca walczyliśmy w rożnych formach, łącznie z okupacją budynku administracyjnego w ostatnim okresie, by huta w Krakowie pracowała w pełnym cyklu. Przegraliśmy, ale wg mnie przegrał również polski rząd, polska gospodarka i miasto Kraków również. Zawsze uważałem i w dalszym ciągu tak myślę, że hutnictwo jest branżą strategiczną z punktu widzenia obronności danego państwa. Jeśli ktoś zgadza się na zamykanie i likwidację, części tej gałęzi przemysłu, a wcześniej na jej sprzedaż obcemu kapitałowi, to strzela sobie gola do własnej bramki. Żeby być dobrze zrozumianym, nie jestem i nigdy nie byłem w żadnej partii i nie reprezentuję interesów takowych formacji. Jestem pracownikiem huty z blisko 43 letnim stażem pracy. Jako pracownik i działacz związkowy zawsze kieruję się przed wszystkim dobrem pracowników i obroną ich miejsc pracy. Dla mnie, jako pracownika huty w Krakowie, najistotniejsze jest, bym to miejsce pracy miał, nie na rok lub dwa, lecz na lata, bym miał za pracę godziwe wynagrodzenie i otrzymywał je na czas, bym miał za co utrzymać rodzinę, bym nie musiał wyjeżdżać do pracy za granicę, bo w kraju nie ma dla mnie zatrudnienia i wreszcie bym miał zagwarantowaną bezpieczną pracę. Na zakończenie przedstawię Panu, poniżej mojego podpisu, odpowiedź przedstawiciela polskiego rządu, jaką otrzymali niektórzy posłowie, a my ją opublikowaliśmy na łamach hutniczego „Kuriera Aktualności”

( www.nszzphs.pl – nr 35/ 20 / (1335) z 16.12.2020 ). Proszę zwrócić uwagę na kwotę jaką rząd polski wyasygnował tylko w latach 2015-2020 na różnego rodzaju pomoc dla AMP S.A. Musimy być bogatym państwem, jeżeli zgadzamy się dawać tak grubą kasę, jednocześnie nie uzyskując od właściciela, gwarancji pełnego zwrotu, w przypadku likwidacji znacznej części przemysłu hutniczego w Polsce. A może się mylę, bo przecież nikt nie zna treści umów zawieranych pomiędzy polskim rządem, a właściwie rządami ( różne ugrupowania polityczne miały władzę w Polsce od 2004 roku ), a właścicielem 70 % polskich hut, czyli panem Mittalem. Niestety, po tym co się stało z pełnym ciągiem produkcyjnym w krakowskiej hucie, czyli zamknięciem jej części surowcowej, czarno widzę przyszłość polskiego hutnictwa.

Pozdrawiam serdecznie

                                                                                              Krzysztof Bąk