TROSKA O PRZYSZŁOŚĆ PODSTAWĄ DIALOGU

 

Rozmowa „Magazynu Hutniczego” Z Krzysztofem Wójcikiem Przewodniczącym NSZZ Pracowników ArcelorMittal Poland SA w Krakowie.

„MH”: Panie Przewodniczący! Minął drugi rok działalności Waszej organizacji związkowej pod Pana przewodnictwem. Jaki on był dla krakowskich hutników? Proszę o podsumowanie roku 2015.

K.Wójcik: Miniony rok był dla krakowskiego oddziału i wszystkich w nim pracujących rokiem bardzo ważnym i nerwowym, gdyż ważyły się losy naszej huty. Chcąc nie chcąc musieliśmy podporządkować sprawy pracowniczo-socjalne pod decyzje, które nie były zależne od nas, czy dyrekcji wykonawczej w kraju, ale od właściciela.

Przypomnę, że tuż przed Świętami Wielkanocnymi, otrzymaliśmy niepokojące doniesienia o możliwości wygaszenia wielkiego pieca w 2016 roku. Część załogi początkowo uważała, iż jest to tylko gra zarządu i władz najwyższych koncernu, by wymóc na rządzie polskim decyzje dotyczące pomocy dla przedsiębiorstw energochłonnych. Jednak jak się później okazało było to bardzo realne zagrożenie.

Chcąc utrzymać zatrudnienie i uchronić ludzi przed zwolnieniami musieliśmy podjąć działania uświadamiające rządzącym jakie zagrożenia niesie ze sobą zamknięcie części surowcowej w hucie. To nie tylko ci ludzie pracujący na wielkim piecu straciliby pracę, ale i inni oraz firmy kooperujące z nami. Na początek pracę mogłoby stracić około 1500 osób. A to nie wszystko. Przyjmuje się, że na jedno miejsce w hutnictwie przypada 4-5 kolejnych miejsc pracy. To dla Nowej Huty byłaby klęska.

Jednym z podstawowych obowiązków związków zawodowych jest obrona miejsc pracy, dlatego też nie staliśmy biernie, ale czynnie włączyliśmy się do działania. Mam nadzieję, że choćby w małym stopniu przyczyniliśmy się do szczęśliwego zakończenia batalii o wielki piec i zmianę podejścia do hutnictwa.

Na całe szczęście w lipcu 2015 roku zarząd koncernu ArcelorMittal podjął decyzję o wznowieniu finansowania remontu wielkiego pieca, a także rozbudowie zdolności produkcyjnych walcowni gorącej o niespełna 1 mln ton rocznie oraz nowej linii cynkowania blach zimnowalcowanych. Sumarycznie koszt tych inwestycji to rząd 500 mln złotych.

Koszty pracy w Polsce są nadal znacznie niższe, aniżeli w innych zakładach europejskich należących do ArcelorMittal, a przy tym produkujemy stal o wysokiej jakości. To moim zdaniem były argumenty, które przemawiały za tymi inwestycjami. Jednak, aby doprowadzić do tej decyzji musieliśmy wraz z zarządem ArcelorMittal Poland pokazać dyrekcji w Luksemburgu i Londynie, że produkcja surowcowa w Krakowie jest opłacalna.

Powiem szczerze, że ta niepewność, która trwała do lipca była dla nas związkowców dużym obciążeniem np. w negocjacjach płacowych, które zakończyliśmy dopiero w czerwcu, pomimo iż w Zakładowym Układzie Zbiorowym Pracy mamy zapis, który zakłada rozpoczęcie i zakończenie negocjacji płacowych w ostatnim kwartale roku poprzedniego. Suma summarum udało się osiągnąć kompromis, choć nie do końca satysfakcjonujący, ale byliśmy świadomi, że lepiej otrzymać mniej i mieć pewność funkcjonowania zakładu.

„MH”: Co dalej z terenami oddanymi przez ArcelorMittal Poland? Podczas naszej ostatniej rozmowy liczył Pan na szybkie zakończenie sprawy, wejście potencjalnych inwestorów i nowe miejsca pracy.

K.Wójcik: Koniec roku to zmiany na szczeblu rządowym. Nowy wojewoda Józef Pilch ma inne podejście do zagospodarowania 300 ha terenu i dwóch budynków administracyjnych, które na mocy porozumienia pomiędzy wojewodą małopolskim, a ArcelorMittal Poland zostały przekazane na rzecz Skarbu Państwa w zamian za akt własności pozostałych terenów nadal potrzebnych do produkcji hutniczej. Przygotowany był program „Kraków Nowa Huta Przyszłości”, który przewidywał zainwestowanie 2 mld złotych do 2022 roku. Mieliśmy nadzieję, że na tych terenach powstaną nowoczesne zakłady produkcyjne. Mówiło się nawet o montowni samochodów.

Pierwsze doniesienia o zmianach koncepcji i braku finalizacji porozumienia bardzo zaniepokoiły nas, szczególnie, że przejęcie zbędnego terenu i budynków obniża koszty stałe funkcjonowania huty. Postanowiliśmy zasięgnąć informacji u samego źródła, czyli u wojewody.

Przedstawił on nam nową koncepcję przejęcia gruntów jak i zagospodarowania budynków. W jednym z nich zamierza utworzyć filię Muzeum Narodowego, a drugi chciałby sprzedać lub wydzierżawić na biura – lokale użytkowe. Co do terenów to mogłyby zostać przekazane, ale pod pewnymi dodatkowymi warunkami idącymi w kierunku zabezpieczenia funkcjonowania huty w kolejnych latach. Na dzień dzisiejszy moim zdaniem nie ma jeszcze ostatecznego planu przejęcia i zagospodarowania tych terenów, więc nie wchodźmy w szczegóły.

Mam jednak nadzieję, że sprawa znajdzie szczęśliwy finał w ciągu kilku miesięcy.

„MH”: Co w zaistniałej sytuacji można uznać za osiągnięcie, a co za porażkę w działalności związków zawodowych?

K.Wójcik: Wspieraliśmy i popieraliśmy zarząd ArcelorMittal Poland w staraniach o inwestycje dzięki, którym nasz oddział jako huta będzie funkcjonować przez kolejne lata. Mogę więc z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to również nasz sukces.

Na kanwie niezadowolenia z osiągniętego porozumienia płacowego w roku ubiegłym, a szczególnie podjętej decyzji o wykupie W12 (tzw. „S”- dzień wolny od pracy) oraz wynegocjowanych gwarancjach możliwość bezwarunkowego zatrudnienia pracownika z 4BOP w ramach UDW powstał Związek Zawodowy Pracowników Ruchu Ciągłego z Częstochowy. Czy jest to swego rodzaju porażka?

Dla naszego związku, moim zdaniem nie, gdyż pomimo kolejnego związku działającego w ArcelorMittal Poland nasza organizacja nie utraciła swojej pozycji. A kompromisowe zapisy porozumienia płacowego oraz porozumienia dotyczącego wykupu W-12 podpisały wszystkie działające wówczas związki zawodowego. Był to wynik ponad 6 miesięcznych (w przypadku negocjacji płacowych) i 18 miesięcznych (w przypadku W-12) trudnych negocjacji. Zwłaszcza, że sprawa wykupu W-12 porządkuje problemy z nakazem PIP dotyczącym czasu ponadnormatywnego, a także spowodowała wzrost płac zasadniczych pracowników 4 BOP. Na ówczesny czas osiągnięty kompromis wydawał się najlepszym z możliwych do osiągnięcia. Mieliśmy przecież przed oczyma widmo zamknięcia części surowcowej. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że mogliśmy uzyskać więcej, ale pracodawca też uważał, że dał nam zbyt dużo.

„MH”: Jesteście w trakcie rozmów płacowych na rok bieżący …

K.Wójcik: Tak to prawda, choć na dzień dzisiejszy nie udało się nam osiągnąć porozumienia. Zdania strony społecznej jak i zarządu są mocno rozbieżne. Początkowo dyrekcja nie miała ani grosza na podwyżki płac na rok 2016. Dopiero kolejne spotkania, nasze argumenty doprowadziły do zmiany stanowiska zarządu. Próbujemy osiągnąć konsensus. Mam nadzieję, że w ciągu miesiąca uda się nam doprowadzić do podpisania porozumienia płacowego, z którego będą zadowoleni pracownicy

Związki zawodowe są po to, by reprezentować załogę przed pracodawcą, a wysokość zarobków była na godnym poziomie. Widzimy jaka jest sytuacja na rynku. Brakuje rąk do pracy. Zakłady ulokowane wokół huty dają sygnały o możliwości zatrudnienia naszych pracowników na lepszych warunkach. Niektórzy z tego korzystają. Są to szczególnie ludzie młodzi, którzy chcą zarabiać więcej i w lepszych, mniej uciążliwych warunkach. Nie ukrywajmy praca w hucie jest ciężka, dlatego też powinna być godziwie wynagradzana.

Dam taki przykład. Jeżeli zatrudniany pracownik przez firmę leasingową ma otrzymać wynagrodzenie na poziomie 1860 złotych, a Biedronka chce go zatrudnić za ponad 2 tysiące złotych to gdzie on pójdzie? Odpowiedź jest jasna. I musimy z tym coś zrobić. Bo zaczyna brakować ludzi młodych, którzy mogliby uczyć się zawodu pod okiem doświadczonych hutników.

Pracownicy zatrudnieni na umowy stałe przez ArcelorMittal Poland mają wynagrodzenia na wyższym poziomie. Nie można również zapominać, że oprócz płacy zasadniczej są też różnego rodzaju dodatki i bonusy. Uważamy, że zarobki nie są do końca zgodne z oczekiwaniami, a tym bardziej z wynagrodzeniami w innych hutach europejskich. Dużo mówi się o wyrównywaniu płac do państw „starej” Unii. Jak na razie nie widać tego w portfelach załóg naszych hut.

Zrobiono w naszej firmie symulację zarobków w poszczególnych grupach zawodowych. Okazało się, że około 1600 pracowników z całego koncernu ArcelorMittal Poland jest poniżej płacy rynkowej. Mówię tu, o takich zawodach jak automatyk, informatyk, itp, bo trudno było porównywać zarobki pracowników zatrudnionych bezpośrednio przy produkcji- garowych czy wytapiaczy, gdyż nie ma odpowiedniego odnośnika w naszym kraju.

Koncepcja poprzednich zarządów huty mówiąca o wyrównywaniu zarobków i stworzeniu wizerunku firmy poszukiwanej na rynku – jako pracodawcy dającego stabilne i dobrze płatne zatrudnienie upadła. Na dzień dzisiejszy rynek poza hutniczy płaci lepiej, znacznie lepiej. Obecnie mówi się o wyrównywaniu płacy do średniej rynkowej. Związki nie do końca się z tym zgadzają, gdyż jest grupa ludzi zarabiająca znacznie powyżej średniej zakładu, choć poniżej płacy rynkowej. Są to ludzie wykształceni, o konkretnych zawodach, pracownicy, którzy są poszukiwani na rynku i znajdą pracę bez większego problemu. A co z tymi bezpośrednio na produkcji?

Staramy się więc wytłumaczyć pracodawcy, że zarobki muszą być na poziomie porównywalnym do zarobków rynkowych. Tak, by ludzie, często z dużym doświadczeniem, chcieli pracować w hucie i byli z pracy zadowoleni.

W rozmowach płacowych doszliśmy do pewnego progu. Pracodawca powiedział, że więcej nie może nam zaoferować. Jako strona społeczna wyszliśmy z propozycją podwyżki płacy zasadniczej o 300 złotych dla każdego pracownika i 2.500 tysiąca złotych jednorazowej premii za rok 2015. Chcemy również wprowadzenia dodatkowego programu medycznego, pozostawienia środków finansowych po odchodzących pracownikach na wyrównywanie płac, a także opracowania długofalowego programu płacowego. Takiego, który będzie jasno określał możliwości sukcesywnego zwiększania swoich dochodów w zależności od stażu pracy i innych czynników. Tak by dać pracownikom jasny przekaz – będziesz pracował 3, 5 itd. lat możesz po tym czasie liczyć na taką, a taką wypłatę.

Negocjacje utknęły. Na tę chwilę pracodawca proponuje 100 złotych i 1.000 złotych premii. Rozmowy trwają…

„MH”: Są głosy, że związki powinny bardziej radykalnie podejść do sprawy podwyżek…

K.Wójcik: Tak, są też takie poglądy. My jednak uważamy, że trzeba rozmawiać i próbować dojść do kompromisu. Nie załatwia się takich spraw na ulicy. Zawsze można zerwać rozmowy i co dalej. Eskalacja konfliktu, wychodzenie na ulicę? Moim zdaniem nie tędy droga. To ostateczność.

Niestety z zamieszania przy negocjacjach płacowych korzysta nowo powstała organizacja związkowa, która populistycznymi hasłami, kosztem dyskredytacji, pomniejszania rangi innych związków oraz przypisywaniu sobie niezasłużonych „zasług” próbuje pozyskać nowych członków. W imię pluralizmu związkowego wnioskowaliśmy do pracodawcy by nowy związek – Związek Zawodowy Pracowników Ruchu Ciągłego z Częstochowy – tak brzmi jego nazwa , pomimo iż nie jest sygnatariuszem ZUZP został dopuszczony do rozmów płacowych. Jak widzimy z perspektywy czasu nie była to dobra decyzja. Rozsyłanie nieprawdziwych informacji i rozbudzanie niepotrzebnego niepokoju wśród pracowników to droga donikąd. Z każdego posiedzenia sporządzana jest notatka i można się z nią zapoznać. Dlatego szykanowanie innych i mówienie nieprawdy jest działaniem na szkodę całego ruchu związkowego. Powinniśmy grać do jednej bramki, by merytorycznie rozmawiać z pracodawcą i wynegocjować jak najlepsze warunki dla pracowników.

Oceniamy, że niezrzeszonych w krakowskiej hucie jest około 40 procent pracowników. Widzimy coraz większe zainteresowanie związkami zawodowymi. W maju podczas zebrania delegatów podsumowującego kolejny rok działalności chcemy zaproponować pewne zmiany statutowe oraz organizacyjne, które mamy nadzieję ułatwią podjęcie decyzji niezdecydowanym o wstąpieniu do naszej organizacji związkowej.

„MH”: Na czym będą te zmiany polegać?

K.Wójcik: Nie chciałbym w tej chwili ujawniać szczegółów, ale musimy wychodzić naprzeciw oczekiwaniom naszych członków. Jesteśmy po zebraniach wydziałowych i zarysowuje się pewna koncepcja zmian. Chcemy być związkiem postępowym, nowoczesnym i liczącym się w koncernie. Unowocześniliśmy naszą stronę internetową, tak by była bardziej przyjazna użytkownikom. Są na niej linki do innych storn czy informacji, których internauta poszukuje. Widzimy, że przynosi to pierwsze efekty. Ludzie są zadowoleni.

Organizujemy dla naszych członków, i nie tylko dla nich, wycieczki, spotkania turystyczne, czy też dofinansowywane pobyty w ośrodku związkowym w Wierchomli. Nasz związkowy festyn, który w roku ubiegłym obchodził swoje 25 lecie, cieszy się ogromnym zainteresowaniem. W roku bieżącym odbędzie się na początku września.

Prowadzimy w zależności od potrzeb 1-2 razy w miesiącu porady prawne, które cieszą się dużym zainteresowaniem. Finansujemy dla naszym członków takie spotkania z prawnikiem prawa pracy, prawa cywilnego, a także prawnikiem zajmującym się sprawami tylko i wyłącznie związanymi z kwestiami ZUS. Ponadto w naszych szeregach mamy wiele koleżanek i kolegów znających zagadnienia kadrowe, płacowe, a także zawiłości np. dotyczące rozliczeń podatkowych i inne. Chcielibyśmy poprzez wzajemną związkową pomoc wzmocnić nasze koleżeńskie relacje tym samym w wielu przypadkach pomóc członkom związku.

„MH”: Czy podziela Pan pogląd, że zjawisko spowolnienia, czy kryzysu mamy już za sobą?

K.Wójcik: Według danych jakimi dysponujemy rok 2015 ArcelorMittal Poland zakończył zyskiem porównywalnym do roku poprzedniego. Mamy obłożenie produkcyjne więc możemy uznać, że kryzys mamy za sobą, choć jak wszyscy wiemy czyhają niebezpieczeństwa w postaci taniej stali z Chin czy Białorusi.

Wspólnie z pracodawcą uczestniczyliśmy w brukselskim marszu przeciwko przyznaniu Chinom statusu Gospodarki Wolnorynkowej MES i obronie unijnego rynku stalowego. Zdumieni jesteśmy opieszałością unijnych urzędników w sprawie wprowadzania ceł antydumpingowych. USA wprowadza cła w wysokości ponad 250 procent, a co w tym czasie robi Unia? Cła w wysokości 16 procent to jest po prostu śmieszne. Przyznanie Chinom statusu MES spowoduje totalny paraliż i zalanie europejskiego rynku tanią stalą. Polska nie odczuwa jeszcze w tak dużym stopniu presji chińskiego eksportu. Mamy większy problem ze stalą kierunku wschodniego. Mam tu na myśli Białoruś i Rosję. Tu upatrywałbym największego zagrożenia dla krajowego rynku na najbliższe miesiące czy lata.

Musimy się temu stanowczo przeciwstawiać. Zapowiedź wycofania się koncernu Tata Steel z Wielkiej Brytanii może być przykładem dla innych. Jeżeli produkcja stali w Europie przestanie być opłacalna inni właściciele też pójdą tą drogą. A co wtedy z nami hutnikami?

„MH”: Ostatni rok to dla związku również zmiany organizacyjne, mam tu na myśli zmianę siedziby. Czy obecna lokalizacja jest tą docelową?

K.Wójcik: Od początku istnienia Związku naszą siedzibą był biurowiec przy ul. Ujastek. Po przekazaniu, w roku ubiegłym, budynków we władanie wojewodzie musieliśmy się przenieść. Początkowo na teren huty do budynku zakładu ZA, a obecnie na ul. Mrozową. Związek powinien działać blisko ludzi i myślę, że ta lokalizacja przy samej bramie jest dobra. Oczywiście wielu z naszych członków musi się przyzwyczaić do nowej lokalizacji, ale jest to kwestia czasu.

„MH”: Co może przynieść rok 2016 w skali gospodarki, branży hutniczej? Jak związki przygotowują się do obrony interesów pracowniczych?

K.Wójcik: Mam nadzieję, że rok 2016 przyniesie zakończenie inwestycji w naszym oddziale, a ich efekty będą widoczne już pod koniec roku. Z informacji jakie uzyskałem wszystkie inwestycje prowadzone są zgodnie z planem. I tak pod koniec maja ma rozpocząć się rozruch II linii walcowni gorącej blach. Dyrektor oddziału wyrobów płaskich ArcelorMittal Poland poinformował nas, że w połowie września uruchomiona zostanie linia ocynkowania blach zimonowalcowanych, sprowadzona z Tallina, której zdolność produkcyjna do końca roku ma wynieść 40 tyś ton.

Remont wielkiego pieca przewidziany jest na 80 dni, a termin jego rozpoczęcia to 1 maja, czyli za niespełna dwa tygodnie. Koszt tej inwestycji to 42 mln euro. Pierwsze prace przygotowawcze są już prowadzone.

Warto również wspomnieć o inwestycjach spółki ArceorMittal Poland i Tauron – TAMEH HOLDING w modernizację siłowni. Choć modernizacja krakowskiej siłowni może potrwać kilka lat, to po remoncie może okazać się, że część ludzi będzie musiała być przeniesiona na inne stanowiska. Podejmujemy już teraz działania, by nie zostawić ich bez pomocy. Rozmawiamy z zarządem Spółki TAMEH jak i ArcelorMittal Poland, by zagwarantować im pracę np. na nowej linie ocynkowania czy na wielkim piecu, gdzie będzie potrzeba zwiększenia liczby pracowników.

Po realizacji tych inwestycji krakowska huta będzie zakładem z perspektywą działalności na najbliższe lata. Koniec roku powinien pokazać jakie przyniosą one efekty ekonomiczne.

 

„MH”: Dziękuję za rozmowę.